• redakcja51

EURACTIV: Polacy silnie związani z UE / Świat inwestuje w obronność /Polska zostanie uznana za wroga

Autor: Karolina Zbytniewska

Dzień dobry,

Nie chciałabym odrywać Państwa od majówkowych wycieczek, wsłuchiwania się w ptasie trele i obserwowania jak lasy bieleją od zawilców, zajmę więc niewiele czasu.

Tydzień był jak zwykle intensywny. I tak oto Joe Biden wygłosił, po swoich pierwszych 100 dniach w Białym Domu, pierwsze prezydenckie przemówienie w Kongresie. W tym czasie w USA podano ponad 200 mln dawek szczepień przeciwko COVID-19.

Teraz Biden wzywa Kongres do konstruktywnej współpracy - zaakceptowania wsparcia dla amerykańskich rodzin i rynku pracy, a także pakietu rozbudowy infrastruktury. Apelował też o opodatkowanie największych firm.

„America first” Donalda Trumpa zamienił na „Buy American”, czyli "kupuj amerykańskie". W efekcie dolary z podatków będą przeznaczane na zakupy produktów z USA, wyprodukowanych w USA, przez amerykańskich pracowników.

Ale wróćmy do Europy. Tuż za miedzą, w Czechach, tysiące obywateli wyszło w czwartek na ulice Pragi, aby zaprotestować przeciwko prezydentowi Milošowi Zemanowi. Demonstranci zarzucają mu zdradę stanu, twierdząc, że jego prorosyjska postawa stanowi zagrożenie dla państwa.

Zdaniem manifestujących prezydent jest „na usługach Kremla”, o czym ma świadczyć to, że poddaje w wątpliwość ustalenia Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa (BIS) dotyczące wybuchu w składzie amunicji w 2014 r. we Vrběticach.

Teraz przenieśmy się do Francji. Tam prezydent Emmanuel Macron też wkurza swoich obywateli. Niezależnie od tego co zrobi. Tym razem przedstawił – też w czwartek – czterostopniowy plan znoszenia obostrzeń związanych z pandemią. Ale tak powolny, że Francuzi są naprawdę wkurzeni.

Godzina policyjna będzie co prawda zaczynała się coraz później, ale ostatecznie ma zniknąć dopiero za dwa miesiące – 30 czerwca. Są we francuskich planach też dobre informacje dla frankofilów, do których należę. Bo otóż już od 9 czerwca Francję znów będą mogli odwiedzać turyści. Jest jednak warunek. Trzeba mieć „przepustkę sanitarną” – czyli dowód zaszczepienia przeciwko COVID-19 albo negatywny wynik testu PCR na koronawirusa.

Tego samego dnia restauracje i kawiarnie powrócą też do „normalnej” działalności i obsługiwania gości wewnątrz lokali.. aż do rozpoczęcia godziny policyjnej. Zupa cebulowa, Musée d'Orsay, a potem kieliszek wina… przyjemna perspektywa.

Tymczasem z Rosji płyną słodko-gorzkie informacje. Aleksiej Nawalny pojawił się wczoraj - online - przed moskiewskim sądem. Było to jego pierwsze publiczne wystąpienie od zakończenia trzytygodniowego strajku głodowego, który doprowadził go na skraj śmierci. Zwracając się do swojej żony Julii, powiedział, że jest na ścisłej diecie owsianej i póki co nie może się doprosić świeżych warzyw. „Pewnie konsultują to z Putinem” – żartował Nawalny. Jego prawnik powiedział, że opozycjonista stracił 22 kilogramy.

A co w tygodniu kolejnym? Wybory lokalne w Wielkiej Brytanii, opóźnione w wyniku pandemii o cały rok i jeden dzień. 6 maja zostaną wybrani przedstawiciele 145 angielskich rad lokalnych (do obsadzenia około 5 tys. miejsc), trzynastu burmistrzów wybieranych w wyborach bezpośrednich w Anglii – w tym burmistrz Londynu, a także 39 komisarzy policji w Anglii i Walii.

Odbędą się również wybory do parlamentu szkockiego, gdzie do obsadzenia jest 129 miejsc. Tam paląca kwestia drugiego referendum niepodległościowego nie została wciąż jeszcze rozstrzygnięta. Pierwsza Minister Nicola Sturgeon, szefowa Szkockiej Partii Narodowej, idzie na pewne zwycięstwo z ok. 40 proc. poparcia w sondażach. Na drugim miejscu plasuje się nowa partia Alba z Alexem Salmondem, poprzednikiem Sturgeon, na czele.

Też 6 maja odbędą się wybory uzupełniające do Parlamentu Zjednoczonego Królestwa w północno angielskim okręgu Hartlepool. Portowe Hartlepool byłoby dla Torysów największą zdobyczą, ale też być może najtrudniejszą, bo rząd rzadko zdobywa tam mandaty w wyborach uzupełniających.

A jest dziś wiele powodów, by odrzucić Konserwatystów i wybrać posła Partii Pracy, jak to miało miejsce w każdych, póki co, wyborach od roku 1964. Pandemia COVID-19 zabiła ponad 127 tys. Brytyjczyków, w tym 252 osoby w Hartlepool. Spowodowała najgłębsze spowolnienie gospodarcze od 300 lat.

Dodatkowo trwa w Wielkiej Brytanii skandal z torysowskim premierem w roli głównej. Boris Johnson, w trwającym zatargu ze swoim byłym doradcą Dominikiem Cummingsem, jest oskarżony m.in. o to, że powiedział: "pozwólmy, by ciał było wiele”, aby uniknąć lockdownu, ale też o tajną umowę z partyjnymi darczyńcami mającą na celu remont jego prywatnego mieszkania, aby uszczęśliwić Carrie Symonds, dziewczynę premiera.

W Hartlepool 70 proc. wyborców opowiedziało się za brexitem, a w 2019 roku Partia Brexit Nigela Farage'a zdobyła w tym 94-tysięcznym okręgu ponad 10 tys. głosów – trzy razy więcej niż przewaga Partii Pracy nad Torysami. Pytanie brzmi, czy ci wyborcy wrócą w czwartek do urn, by zagłosować na Konserwatystów, czy zostaną w domu.



Brytyjskie rozgrywki już za tydzień. A Państwu życzę wspaniałej majówki!

Źródło: https://www.euractiv.pl/?utm_source=piano&utm_medium=email&utm_campaign=2993&pnespid=jbc3uORGD12Ns1SF1jnvuBdfFyR0ElCxTqxj_4_d

0 wyświetlenia0 komentarz