• Redaktor

Kto powinien odpowiadać za błędy w pracy sędziego?


Nowy prezes KRS ocenia, że "Żaden sędzia, w tym Igor Tuleya, nie powinien nigdy odpowiadać karnie za wydane orzeczenia" - mówi w rozmowie z Onetem wybrany pod koniec stycznia nowy szef Krajowej Rady Sądownictwa, Paweł Styrna. Jak dodaje, jego zdaniem "sędzia Tuleya sam stara się tę sprawę przeciągnąć. - Nie stawia się na wezwania prokuratury - precyzuje. Tuleya tłumaczył, że nie stawia się na wezwania, bo nie uznaje legalności Izby Dyscyplinarnej KRS. - Gdybym dał się przesłuchać w charakterze podejrzanego, to bym legitymizował działania tak zwanej Izby Dyscyplinarnej, która nie jest legalnym sądem. Tym samym sam naruszyłbym prawo - mówił w rozmowie z TVN 24.




Nowowybrany szef KRS, Paweł Styrna, w rozmowie z Onetem komentuje m.in. odwołanie jego poprzednika, Leszka Mazura. - To odwołanie w mojej ocenie nie miało żadnych podstaw prawnych. Dlatego szanuję sędziego Mazura, że przerwał ten potencjalny pat i sam zrezygnował z funkcji, bo jego odwołania przez Radę nie dałoby się uznać za skuteczne - mówi Styrna. Przypomnijmy: oficjalnym powodem odwołania Mazura była "utrata zaufania", ale nieoficjalnie mówiło się, że ze stanowiska postanowiono go odwołać dlatego, iż poinformował dziennikarzy o nieprawidłowościach dotyczących sposobu, w jaki niektórzy sędziowie KRS dorabiali sobie poza dniami posiedzeń. Chciał też ukrócić proceder, polegający na uruchamianiu nowych dodatkowych komisji poza posiedzeniami, które generowały bardzo wysokie dodatkowe wypłaty dla Sędziów z diet, rosły one od 8-9 tysięcy aż do 80 tysięcy zł wypłaconych pod koniec 2020 roku sędziom.


Źródło Gazeta i Wyborcza


Dlaczego sędziowie nie podlegają prawom jak inni pracownicy? Pracownik może być ukarany za błędy karami porządkowymi, które według kodeksu pracy pracodawca może zastosować wobec swoich pracowników. Są nimi między innymi upomnienie i nagana. Zarówno upomnienie, jak i nagana muszą być przekazane pracownikowi na piśmie. Jedna kopia pozostaje w aktach pracowniczych. Po roku naga i upomnienie zostają wyłączone z akt i kary zostają uznane za niebyłe.


Rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika, to tzw. zwolnienie dyscyplinarne. Ten przewidziany kodeksem pracy tryb znaleźć może zastosowanie do rozwiązania przez pracodawcę każdego typu umowy o pracę, także umów na czas określony, na zastępstwo, czy na okres próbny, z każdym pracownikiem, nawet szczególnie chronionym przez przepisy prawa pracy. Przede wszystkim, musi zachodzić jedna z trzech podstaw, które zostały wskazane w Kodeksie pracy w art. 52 § 1. Tylko następujące przyczyny uzasadniają zwolnienie pracownika w trybie natychmiastowym:

pracownik dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych;

w czasie trwania umowy o pracę, pracownik popełnił przestępstwo, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, pod warunkiem, że przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem;

pracownik ze swojej winy utracił uprawnienia konieczne do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku.

Jako przykłady ciężkich naruszeń można przytoczyć: nieusprawiedliwioną nieobecność w pracy, spożywanie alkoholu w miejscu pracy, stawienie się do pracy w stanie nietrzeźwości, zniszczenie mienia, kradzież czy na przykład działanie na szkodę pracodawcy. Ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych może polegać zarówno na działaniu, jak i na zaniechaniu pewnych czynności. Ważne jest to, że naruszenie obowiązków musi być umyślne i następuje z winy pracownika.


Niektóre środowiska sędziowskie, politycy opozycji oraz media twierdzą, że w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – nie uznawanej przez nich za sąd – rozpatrywane są sprawy przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, którzy sprzeciwiają się reformom sądownictwa. Ze statystyki wynika coś zupełnie innego. W ubiegłym roku Izba Dyscyplinarna rozpatrywała ok 260 spraw. Ponad 90 spraw dotyczyło sędziów, ponad 100 – prokuratorów, a ok. 60 - adwokatów i radców. Spośród nich zaledwie trzy dotyczą – jak twierdzi opozycja – „zarzutów politycznych”.


Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego – która w ocenie TSUE i Izby Pracy SN – „nie stanowi niezawisłego i bezstronnego sądu z uwagi na okoliczności jej utworzenia, zakres kompetencji i skład oraz udział Krajowej Rady Sądownictwa w nowym składzie w ukonstytuowaniu tej Izby” – zajmuje się sprawami związanymi z naruszeniem dyscypliny przez sędziów, prokuratorów, prokuratorów IPN, a także notariuszy, adwokatów, radców prawnych i komorników. W ostatnim roku do Izby Dyscyplinarnej wpłynęło ponad 260 spraw, które odpowiednio – poprzez kasację lub jako druga instancja postępowania – były rozpatrywane. W 2019 r. ponad 90 sprawy dotyczyło sędziów, ponad 100 – prokuratorów, 30 – adwokatów, ponad 30 – radców, pięciu notariuszy i jednego komornika. Tylko kilka spośród tych spraw zakończyło się złożeniem z urzędu. W większości przypadków – kiedy spraw nie umorzono – zarządzono upomnienia, nagany, zmniejszenie uposażenia czy karne przeniesienie. Niektóre środowiska sędziowskie, politycy opozycji oraz media twierdzą, że w Izbie Dyscyplinarnej SN rozpatrywane są sprawy sędziów czy prokuratorów, którzy sprzeciwiają się reformom sądownictwa, przeprowadzanym przez PiS. Ze statystyki wynika co innego.


Spośród ponad 260 spraw zaledwie trzy – rozpatrywane przez Izbę Dyscyplinarną, a nie niższą instancję – dotyczą – jak twierdzą media – „zarzutów politycznych”. Chodzi o sprawę byłego już sędziego Wojciecha Łączewskiego, sędzi Aliny Czubieniak z Gorzowa Wielkopolskiego oraz prokurator Beaty Mik z Łodzi, która pisała teksty dla „Rzeczpospolitej”. Sprawa Łączewskiego przed Izbą Dyscyplinarną dotyczyła jego immunitetu, była to sprawa karna. Po pierwszym posiedzeniu sprawa utknęła w kwestiach prawnych. W międzyczasie Łączewski zrezygnował z bycia sędzią, postępowanie umorzono. Sprawa sędzi Czubieniak dotyczyła wypuszczenia przez nią na wolność 19-letniego niepełnosprawnego mężczyzny, który był podejrzany o molestowanie seksualne 9-latki. Rzecznik dyscyplinarny uznał, że Czubieniak dopuściła się przewinienia służbowego. Sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjny we Wrocławiu uniewinnił ją od tego zarzutu. Od tego wyroku odwołał się minister sprawiedliwości. Sprawa trafiła do Izby Dyscyplinarnej SN. Izba uznała, że sędzia złamała prawo, ukarała ją upomnieniem. Sędzia zaczęła wówczas kwestionować legalność Izby.


Trzecia sprawa dotyczy prokurator Beaty Mik, która pisała teksty prawnicze do „Rzeczpospolitej”. Według rzecznika dyscyplinarnego prokuratorów Mik łamała przepisy, bo nie informowała przełożonego o zamiarze publikacji tekstów. Prokurator została uniewinniona przez Izbę Dyscyplinarną. Warto dodać, że sprawa olsztyńskiego sędziego Pawła Juszczyszyna – który we wtorek pojechał do Warszawy by sprawdzić listy poparcia do KRS, czego jednak nie zrobił, bo prezes jego sądu cofnął mu delegację – nie jest prowadzona przez Izbę Dyscyplinarną. Pozostaje na poziomie rzecznika dyscyplinarnego. W Izbie Dyscyplinarnej SN przeważają głównie sprawy dotyczące przewinień „alkoholowych”. 10 sędziów Izby prowadzi lub prowadziło różne sprawy, z czego większość – w przeciwieństwie do tego, co twierdzą niektórzy sędziowie, politycy i media – nie dotyczy spraw związanych z polityką czy reformami sądów.

Jedna ze spraw dotyczy szefa prokuratury, któremu kochanka przekazywała pieniądze od gangstera. Mężczyzna nadużył stanowiska, kierował groźby karalne względem policjantów. Kolejnym przykładem jest zachowanie pijanej sędzi, która – jak sama tłumaczyła – pokazywała koleżance manewry samochodem. Policję zawiadomiła para Ukraińców. Kolejny przykład sprawy z Izby – radca prawny obrażał sąd w pismach procesowych. Kolejna – sędzia kazała sporządzać protokoły z rozpraw, których nigdy nie było.


Kolejnym zarzutem, jaki media i politycy kierują wobec Izby Dyscyplinarnej SN jest to, że jej sędziowie zarabiają 40 procent więcej niż sędziowie pozostałych izb. Faktycznie sędziowie Izby Dyscyplinarnej średnio zarabiają ponad 26 tys. zł brutto. Z kolei sędziowie innych izb – ponad 19,5 tys.


Sędziowie Izby Dyscyplinarnej – w przeciwieństwie do pozostałych – nie mogą pobierać świadczeń za inne dodatkowe prace. I tak – analizując oświadczenia sędziów innych izb – dochód, jaki sędziowie pozostałych izb wykazują to dodatkowo około 100, 200 tys. zł. I Prezes SN z tytułu innych dochodów wykazała, że w 2018 roku zarobiła ponad 240 tys.


źródło:PORTAL TVP.INFO

7 wyświetlenia1 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie